|
|
|
|
Autore:
Asnyk Adam Titolo: PUBLICZNOSC DO POETÓW
Source: http://monika.univ.gda.pl/~literat/asnyk/100.htm
Subject:
POETRY (811)   
|
|
Adam Asnyk
Poezje
Publiczność do poetów
Wiecznie śpiewacie na tę samą nutę!
Śpiewacie rozpacz dziką i bezbrzeżną,
Serca przedwczesnÄ… goryczÄ… zatrute
I melancholie mglistą a lubieżną,
Senne miłoście szpilkami przekłute,
Rany zadane jedną rączką śnieżną,
I omijacie skrzętnie każdą radość Strojąc się w duchów księżycową bladość.
Po tysiÄ…c razy te same westchnienia
Åšlecie do oczu niebieskich lub czarnych,
Do drobnej nóżki, krągłego ramienia
I różnych kształtów mniej lub więcej zdarnych
I umieracie jak Tantal z pragnienia,
Pełni poświęceń i bohaterstw marnych,
A choć się który czasem w rymie potknie,
To jednak lubej ręką swą nie dotknie.
Zawsze ach ona! z tÄ… twarzyczkÄ… cudnÄ…
Serca wam bierze na straszne tortury;
Spojrzy się... przeżyć jej spojrzenie trudno!
Odwróci oczy... świat się kryje w chmury,
Wszystko stracone, ona jest obłudną Dokoła ciemność i smutek ponury!
I nie zostaje nic... o srogi losie!
Jak ginąć w mękach na sonetów stosie.
Wiecznie te same klęski bezprzykładne
I te piękności boskie, nadzwyczajne,
Te bujne włosy, te ruchy układne,
Różane usta, słodkie, życiodajne,
Te oczy pełne miłości a zdradne,
Które wyczerpał brylantowy Heine,
Te brwi, te rzęsy, te perłowe ząbki,
Te kwiaty w włosach i szat białe rąbki.
I pełno wszędzie słów pieszczonych szmeru,
Co płyną jako śpiewne wodospady,
I pełno woni zbyt słodkiej eteru,
Pełno lamentów, zniszczenia, zagłady,
Zmarnowanego życia i papieru,
I potępieńców pośmiertnej biesiady...
Co wszystko snuje siÄ™ z jednego wÄ…tka,
Z kapryśnej pozy ładnego dziewczątka.
Dosyć już mamy tych rozkoszy dreszczów
I tych uśmiechów niby |
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
Vuoi ricevere ogni settimana
ScriptaManent
?
inserisci indirizzo
e-mail
|
|
| |
collaborano
con noi
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|